Patron

  • Biografia profesora Rudolfa Ranoszka

    Profesor dr hab. Rudolf Ranoszek był wybitnym uczonym, który swoje życie poświęcił pracy naukowej, żył skromnie i nie szukał rozgłosu. Jego życiowa maksyma brzmiała: „cicho żyć, cicho pracować, cicho odejść”.

    Rudolf Ranoszek urodził się 5 kwietnia 1894 roku w Moszczenicy Śląskiej – w licznej rodzinie Jana i Karoliny Ranoszków. Był ósmym spośród dziesięciorga dzieci. Rodzice byli właścicielami średniego i dobrze prosperującego gospodarstwa rolnego. Dzięki ciężkiej pracy uzyskiwane dochody pozwoliły Janowi Ranoszkowi, zakupić młyn i wybudować cegielnię. Najbliższe otoczenie przyszłego uczonego charakteryzowało się głębokim kultem ciężkiej pracy, surowymi obyczajami i niezłomnością w walce z przeciwnościami losu, co niewątpliwie uformowało jego charakter. Spośród dziesięciorga dzieci Jana i Karoliny czterech synów kontynuowało naukę po ukończeniu szkoły powszechnej.

    rodzinaRanoszkow

    Zdjęcie rodzinne Ranoszków, pierwszy z lewej to Rudolf.
    Kliknij zdjęcie, aby zobaczyć je w powiększeniu.

    domRanoszkow

    Lokalizacja nieistniejącego już domu Ranoszków. 

    W latach 1900-1907 Rudolf Ranoszek uczęszczał do miejscowej 3-klasowej szkoły powszechnej. Z zachowanej księgi uczniów wynika, że zapisany został do szkoły 2 kwietnia 1900 roku. Poniżej umieszczona jest fotografia, na której podkreślone jest nazwisko patrona naszej szkoły.

    Po ukończeniu szkoły powszechnej w Moszczenicy (nieistniejącej już tzw „starej szkoły”) w 1907 roku podjął naukę w Królewskim Katolickim Gimnazjum w Gliwicach (co zostało odnotowane w wymienionej księdze uczniów znajdującej się w zbiorach muzeum szkolnego). Rudolf Ranoszek jako wyróżniający się od początku i osiągający wysokie oceny uczeń otrzymywał skromne stypendium. W gliwickim gimnazjum opanował biegle łacinę i grekę, poznał też język hebrajski. Gdyby nie jego uzdolnienia językowe i wszechstronne zainteresowania zostałby zmuszony do opuszczenia szkoły jeszcze przed maturą. Jego propolska postawa stała się przyczyną niechęci i szykanów w tej niemieckiej szkole, szczególnie ze strony dyrektora gimnazjum i ówczesnego kierownika internatu. Działania te wywoływały w młodym uczniu jeszcze większe poczucie narodowe. W 1914 roku otrzymał świadectwo dojrzałości.

    W tym samym roku wstąpił na Uniwersytet we Wrocławiu. Początkowo studiował filologię klasyczną, hetytologię i asyrologię. Z biegiem czasu rozszerzył swe zainteresowania naukowe o filologię i dzieje całej Azji Zachodniej w okresie starożytnym. Jako pierwszy Polak zaczął się też zajmować pismem klinowym. Ze szczególnym upodobaniem zajmował się filologią Mezopotamii oraz historią tego kręgu kulturowego. W 1922 uzyskał tytuł doktora za rozprawę pt. „List króla Hattusila z Hatti do króla Kadaszman – Enilia z Babilonu z początków trzynastego stulecia przed Chrystusem” („Ein Brief des Königs Hattusil von Hatti an den König Kadaąman – Enil von Babylon aus den Anfang des XIII Jahrhunderts v. Cr.”).

    Po plebiscycie i III powstaniu śląskim, kiedy Ziemia Rybnicka wróciła do Polski, dr Rudolf Ranoszek, odmawiając współpracy z niemieckimi uniwersytetami, podjął pracę w I Państwowym Gimnazjum w Rybniku (obecnie I Liceum Ogólnokształcące im. Powstańców Śląskich) oraz w nowo powstałym rybnickim gimnazjum Sióstr Urszulanek. Oto jak wspominł Rudolfa Ranoszka jeden z jego uczniów Alfred Defitowski – adwokat z Rybnika: „Profesora Rudolfa Ranoszka pamiętam jako nauczyciela, który zawsze miał skupiony, a nawet surowy wyraz twarzy, na lekcje przychodził zawsze z trzcinką… Surowości dodawały mu blizny twarzy. Miał zwyczaj trzymania prawej ręki zgiętej w łokciu i groźnego przynaglania odpowiedzi słowami „no chłopcze…” W czasie zajęć odstraszająca też była surowość, z jaką nauczyciel odnosił się do uczniów, lecz na pewno dobra była dyscyplina idealnego porządku i skupionej uwagi, jaką profesor Ranoszek zawsze u swoich uczniów umiał zachować na lekcjach, a także systematyczność nauczania. Nie było przegadanej lekcji, a postępy w języku łacińskim, którego przez 2 lata uczył mnie profesor Ranoszek, z pewnością były największe w porównaniu nawet z późniejszymi latami nauki tego języka u innych nauczycieli.Profesor Ranoszek miał duże wymagania, ale ze swej strony też dawał wszystko, by nauczyć języka”.

    Po czterech latach pracy w Rybniku dr Rudolf Ranoszek przeszedł do pracy w Katowicach, w Państwowym Gimnazjum Klasycznym, gdzie trzy lata wykładał łacinę, grekę i historię. O tym okresie profesor później powie: „To nie był czas stracony, dostrzeżono moje zainteresowania naukowe i władze wojewódzkie udzieliły mi płatnego urlopu na wykończenie pracy na Uniwersytecie Warszawskim”. 

    Rok 1929/30 był okresem intensywnych studiów w zakresie filologii Starożytnego Bliskiego Wschodu na Uniwersytecie Warszawskim, kontynuowanych w Lipsku. Studiował języki i historię ludów Starożytnego Wschodu. Przez rok (od listopada 1933 do listopada 1934) dr Rudolf Ranoszek był asystentem w Instytucie Orientalistycznym na Uniwersytecie Jana Kazimierz we Lwowie. Następnie wrócił do Warszawy i 26 marca 1935 roku habilitował się w zakresie hetytologii i asyrologii. Jego rozprawa habilitacyjna pt. „ Kronika króla hetyckiego Tuthalijasa (IV)” wzbudziła duże zainteresowanie w kraju i za granicą, co stawiało dr hab. Rudolfa Ranoszka w gronie wybitnych orientalistów i specjalistów w dziedzinie hetytologii. Zostaje też recenzentem prac naukowych dotyczących filologii i historii Starożytnego Wschodu, a na Uniwersytecie Warszawskim otrzymuje stanowisko docenta, gdzie rozwija Katedrę Filologii Wschodu Starożytnego. Po latach tak wspominał tamte czasy: „Niechętnie przypominam sobie swoje przeżycia sprzed i po habilitacji jako docent prywatny. Musiałem się łokciami przebijać przez życie i walczyć ciężko o przygotowywany przeze mnie nowy kierunek nauki, który obecnie dobrze się rozwija. To mi wystarcza jako nagroda”.

    W 1939 r. otrzymał  stypendium naukowe  na wyjazd do Paryża i Londynu. Pod koniec sierpnia 1939 roku docent Ranoszek przyjechał do swej rodzinnej Moszczenicy, by spędzić urlop u swej siostry Gertrudy Górnej. Tu zastał go wybuch II wojny światowej. Aby ukryć się przed okupantem, podjął się pracy na roli. W nadziei, że na wsi jego praca naukowa i biblioteka mają większe szansę przetrwania, sprowadził tam cały swój dorobek naukowy. Niestety, uległ on zniszczeniu pod koniec wojny. Obawiając się szykan ze strony Niemców, którzy próbowali zmusić Ranoszka do podpisania Volkslisty, wyjechał w lipcu 1941 roku do przytułku w klasztorze St. Arnold w Neuenkirchen nad granicą holenderską. Został jednak zdemaskowany i zesłany do obozu pracy w zakładach Hermann Göring Werke w Watensted koło Brunszwiku. Dzięki znajomości języka niemieckiego mógł pomagać wielu ludziom, którzy po wojnie dziękowali mu listownie.

    W kwietniu 1945 roku, po wkroczeniu wojsk amerykańskich, odzyskał wolność i przystąpił do organizowania szkolnictwa polskiego na obszarze działania Delegatury Polskiej w Brunszwiku. W 1946 roku powrócił do Warszawy, chociaż wiedział, w jak tragicznych warunkach znajduje się kraj wyzwolony spod okupacji hitlerowskiej. Nie skusiła go propozycja pracy na Uniwersytecie na Zachodzie. Kiedy wrócił, dowiedział się, że jego zbiory i prace naukowe, przechowywane w Moszczenicy, uległy zniszczeniu – był bliski załamania. Nie poddał się jednak.

    Od 17 stycznia 1947 roku został zastępcą profesora w Katedrze Filologii Wschodu Starożytnego, której podwaliny stworzył przed wojną. Pochłaniała go praca naukowa. Wszystkiego, czego się dorobił i to pod koniec swojej pracy naukowej, to mała kawalerka na Mokotowie. W tym okresie powstały pierwsze prace profesora o charakterze popularnonaukowym. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje książka pod tytułem „Ryclem i trzciną”, której przetłumaczone zostały przysłowia i porady ludów Starożytnego Wschodu. Jedna z tych myśli charakteryzuje przyczynę obrania przez profesora surowej, trudnej, drogi bez rodziny – „Gdybym sam nie poszedł, kto szedłby ze mną?”.

    16 maja 1949 roku Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej mianował Rudolfa Ranoszka profesorem nadzwyczajnym Filologii Wschodu Starożytnego na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Był to najintensywniejszy okres pracy naukowej profesora. Początek lat pięćdziesiątych był trudnym etapem w powojennej rzeczywistości. Podejrzliwość i szukanie wszędzie wroga nie sprzyjało rozwojowi nauki. Wpływało na decyzje władz powołujących uczonych na stanowiska uniwersyteckie. Nie ominęło to również profesora Ranoszka, którego życiorys jako Ślązaka, poddawano krytycznej analizie zarówno z punktu widzenia klasowego, jak i narodowego. Zarzuty postawione profesorowi (udział w cegielni odziedziczonej po ojcu i podpisanie przez jego rodzinę Volkslity) spowodowały, że nie powołano go na stanowisko kierownika Katedry, którą praktycznie sam powołał do życia, lecz jedynie powierzono mu czasowe pełnienie tych obowiązków. Pomimo tej krzywdzącej decyzji profesor Ranoszek był moralną podporą dla innych ludzi, umiał zachować twarz i cieszył się wielkim moralnym autorytetem wśród współpracowników i studentów.

    Dzięki interwencjom i długim staraniom wielu uczonych 1 września 1954 roku minister szkolnictwa wyższego powołał prof. Ranoszka na kierownika Katedry Filologii Wschodu Starożytnego na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Pracując na tym stanowisku, prof. Ranoszek starał się rozszerzać sferę jej działalności. Będąc specjalistą sumerologii, asyrologii i hetytologii, nadzorował rozwój młodych adeptów nauki. Brał udział w wielu dyskusjach, pisał artykuły i recenzje, ukazujące się w polskich i zagranicznych pismach. Uważany za jednego z ojców hetytologii, on też udowadniał, że kultura azjatycka miała wpływ na kulturę egejską, był również autorem hipotezy pochodzenia państwa Ahijawa i ludów Ahijawa i Hetytów. W uznaniu wysokich kwalifikacji Rada Główna Szkolnictwa Wyższego decyzją z 20 marca 1957 roku powołała prof. Rudolfa Ranoszka na członka Zespołu Rzeczoznawców Filologii Orientalnej. W listopadzie 1958 roku Centralna Komisja Kwalifikacyjna dla Pracowników Nauki przyznała Rudolfowi Ranoszkowi tytuł profesora zwyczajnego. Była to najwyższa godność tego uczonego. W tym samym czasie otrzymał on również państwowe odznaczenie – Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

    5 kwietnia 1964 r. profesor Rudolf Ranoszek ukończył 70 lat i zgodnie z obowiązującymi przepisami dnia 30 września przeszedł na emeryturę. Nie oznaczało to jednak rozstania z działalnością naukową. Profesor dalej prowadził zajęcia ze swoimi doktorantami. Lata pracy po przejściu na emeryturę były ze wszech miar owocne w pracy naukowej. W tym czasie pod jego kierunkiem ukazało się wiele prac zbiorowych. Otrzymał też kolejne odznaczenie – Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.

    Trudności w życiu naszego kraju w latach osiemdziesiątych ujemnie odbiły się na zdrowiu profesora. Żył samotnie. Chociaż z pomocą przychodzili mu młodsi koledzy, Ranoszek zaczął chorować. Trochę wbrew woli profesora, bardzo związanego z Warszawą, zaopiekowała się nim rodzina Państwo Szmukowie z Jastrzębia Zdroju. W 1983 roku pojawił się pierwszy szkic o profesorze Rudolfie Ranoszku autorstwa Józefa Musioła („Życie nie zmarnowane” , Poglądy 1983, nr 6), który spowodował wzrost zainteresowania profesorem, żyjącym w zapomnieniu. W tym samym roku profesor został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Uroczystość wręczenia Orderu nastąpiła w Jastrzębiu Zdroju, ze względu na zły stan zdrowia Rudolfa Ranoszka.

    5 kwietnia 1984 w Jastrzębiu Zdroju uroczyście obchodzono 90 urodziny profesora Rudolfa Ranoszka. Uroczystość ta zgromadziła wybitne osobistości świata nauki, oświaty, młodzież akademicką i szkolną. Z tej też okazji dr Józef Musioł wydał biografię profesora pt. „Rudolf Ranoszek — Człowiek, Uczony, Badacz. W 90 rocznicę Urodzin”. W kwietniu 1985 roku Rada Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego przyznała tytuł doktora honoris cau-sa prof. dr hab. Rudolfowi Ranoszkowi. Promotor prof. dr hab. Ireneusz Opacki, uzasad-niając nadanie tego zaszczytnego tytułu, powiedział m.in.: „co najmniej cztery centralne, fundamentalne wartości w pełni motywują wniosek o nadanie profesorowi Rudolfowi Ranoszkowi tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Śląskiego. Są to: wierność nauce, wierność potrzebom polskiej kultury narodowej, wierność sobie oraz wierność polskości Śląska”.

    Rok później, w 92 urodziny profesora, Rada Państwa przyznała mu Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Dekoracji dokonał dr Józef Musioł. Trzy dni po tym wydarzeniu – 8 kwietnia 1986 roku – w godzinach popołudniowych profesor Rudolf Ranoszek zmarł. Odszedł człowiek, który był prawdziwym humanistą, niezłomnym patriotą, symbolem poświęceń dla nauki.

    Pogrzeb profesora odbył się 11 kwietnia 1986 roku. Pochowany został, zgodnie ze swoją ostatnią wolą, na cmentarzu w Moszczenicy, w grobie rodzinnym. Wśród żegnających byli przedstawiciele Uniwersytetów Warszawskiego i Śląskiego, mieszkańcy Moszczenicy, dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 16 i młodzież z Zasadniczej Szkoły Rolniczej. Obecni byli przedstawiciele władz miasta, ponadto dr J. Musioł, ks. biskup dr Herbert Bednorz . Mszę odprawił proboszcz Stanisław Budniok.

    grobRanoszka

    Grób Profesora na moszczenickim cmentarzu parafialnym.

    Opracował na podstawie prac dra Józefa Musioła i Górnośląskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk oraz dokumentów i zbiorów muzeum szkolnego mgr Leszek Majewski.